apla_kopalnie

Ślady dawnego górnictwa w rejonie Gór Sowich

Historia górnictwa na obszarze Gór Sowich sięga czasów średniowiecza. Wówczas to rozwijały się pierwsze, prymitywne formy górnictwa. Na początku były to proste metody, wydobycia minerałów i surowców tuż pod powierzchnią ziemi. Choć dziś te miejsca są zazwyczaj porośnięte lasem, przez co są niedostępne lub ukryte często można trafić na ślady tych działalności i to w wielu miejscach Gór Sowich.
Jako Stowarzyszenie „Pasjonat” chcemy dokonać inwentaryzacji i archiwizacji informacji o wszelkich takich miejscach w Górach Sowich.

Stowarzyszenie „Pasjonat” zwraca się do Państwa z prośbą o przekazywanie starych narzędzi, kiedyś służących w górnictwie,
a obecnie mogących wzbogacić przyszłą ścieżkę dydaktyczno-historyczną „Podziemny Świat Kamionek” 


Historia

Najstarsze opisy przedsięwzięć kopalnianych podejmowanych w Kamionkach pochodzą z dokumentacji Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu (Oberbergamt Breslau, OBB), który obecnie stanowi odrębny zespół archiwalny w Archiwum Państwowym we Wrocławiu. Ten obszerny zbiór dokumentów zawiera szczególnie dużo danych dotyczących okresu, w którym Urząd działał najprężniej, tj. z okresu od 1779 do 1852 r., zwanego pruskim „okresem dyrekcyjnym” zarządzania kopalniami. Między innymi z tej jednostki archiwalnej pochodzą pierwsze znane informacje dotyczące kopalni St. Eliae koło Pieszyc (Archiwum Państwowe we Wrocławiu, zbiór OBB nr 823, str. 22.), w wielu źródłach zwanej wcześniej mylnie St. Elise. Jednakże niektórzy autorzy sugerują, że błędnie przypisuje się tą kopalnie do rejonu Kamionek i raczej powinno się ją wiązać ze Złotym Stokiem. Szereg informacji przynosi także pozycja Zeitschrift des Schlesischen Berg- und Hűttenmonischen Vereins z lat 1890-1905, w której przytoczono szczegółowe fakty dotyczące funkcjonowania m.in. kopalni Augusta. Rzetelne informacje zawiera także przewodnik po kopalniach okręgu Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu z 1913 roku. To tzw. Jahrbuch für den Oberbergamtsbezirk Breslau opracowany przez inspektor górniczego J. Westphala, który zawiera najważniejsze dane o kopalniach górno- i dolnośląskich do 1912 roku. W tej książce można szybko sprawdzić jakie kruszce wydobywano i kto był właścicielem praw do kopalni.

Niezwykle pomocne w poszukiwaniach danych wyrobisk są materiały kartograficzne. W polskiej specyfice zbiory przedwojennych archiwów uległy jednak nieprawdopodobnemu rozproszeniu. Takim przykładem jest zbiór planów górniczych tego samego wrocławskiego Urzędu Górniczego z okresu 1743 – 1850 r., który obecnie znajduje się w Archiwum Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach. Rozdzielenie tych zbiorów, które dokonało się po wojnie na część archiwów piśmienniczych oraz zbiór map było nienaturalne i spowodowało, że poszukiwanie cennych informacji stało się o wiele trudniejsze. W archiwum katowickim znajduje się m.in. archiwalna mapa kopalni Anna (mapa ze zbioru OBB nr 2963) oraz Wilhelm (WAP 8647). Część map pozostała jednak we Wrocławiu, to te przejęte z archiwów kopalń wałbrzyskich do archiwów geologicznych Państwowego Instytutu Geologicznego. Z tych zbiorów pochodzą plany przeglądowe, przekroje i rzuty kopalni Augusta i Wilhelm.

Dalsze informacje datowane są na rok 1904 – jest to rękopis Karla Frieke, pracownika wałbrzyskiego urzędu górniczego, zatytułowany „Zestawienie kopalń rud właściwości miejscowej wałbrzyskiego urzędu górniczego”. Sporządzając listę kopalń wspomina on o działających w II połowie XIX wieku i na początku XX wieku kopalniach Augusta, Anna oraz Wilhelm. Karl Frieke pracował jeszcze kilka miesięcy po przejęciu dolnośląskiego zagłębia węglowego prze władze polskie. Polscy pracownicy zabezpieczyli jego notatki, które szczęśliwym zrządzeniem losu dotarły po latach do badaczy dziejów dawnego górnictwa w Górach Sowich, państwa Eufrozyny i Zygfryda Piątków. Niektóre informacje pochodzą z zupełnie niespodziewanych źródeł, jak na przykład relacja z roku 1940 z gazety Neuroder Nachrichten („Wiadomości Noworudzkie”), gdzie zachowała się informacja o odkryciu w 1895 roku żyły z rudą ołowiu i srebra. Miało to nastąpić w Płaskiej Dolinie, której niemiecka nazwa brzmiała Flaschen Grunde. W owej dolinie, w kopalni o nieznanej nazwie, miano rocznie wydobywać 10 ton rudy, która zawierać miała do 0,4 % srebra. Publikacji o podziemnych kopalniach pochodzących z okresu powojennego jest zaledwie kilka. Niestety, jedno z ważniejszych dzieł dotyczących górnictwa na Dolnym Śląsku, dzieło Tadeusza Dziekońskiego „Wydobywanie i metalurgia kruszców na Dolnym Śląsku od XIII do połowy XX wieku” z roku 1972, zupełnie pomija rejon Pieszyc i Kamionek. Wydana w nakładzie 370 egzemplarzy pozycja jest jednak niezwykle cennym źródłem dotyczącym prawodawstwa, organizacji, techniki robót górniczych czy ośrodków produkcji; zawiera też wiele kopii map kopalni i pól górniczych opracowanych na podstawie akt już Oberbergamt Breslau. Ze względu na opisy przedsięwzięć kopalnianych w innych ośrodkach górniczych w okolicy i związanych z tym problemami, można sądzić, że wyglądało to podobnie także i w Kamionkach.

Z 1995 roku pochodzi artykuł Artura Kwaśniewskiego, który opisał współczesne relikty zabytkowych kopalni. W materiale zatytułowanym „Pozostałości kopalń srebra i ołowiu w Kamionkach”, autor opisał historię powstania kopalni Wilhelm, Augusta i Anna, jako uwieńczenie etapu poszukiwania i eksploracji tych miejsc przez A. Adama, T. Dudziaka, E. Józefczuk i A. Kwaśniewskiego. Oznaczone zostały też przybliżone lokalizacje tych trzech kopalń oraz szkic najniższego poziomu kopalni Augusta wraz ze sztolnią odwadniającą. W roku 2000 wydana została pozycja Eufrozyny i Zygryda Piątków pt. „Górnictwo rud metali w Górach Sowich”. W książce autorzy opisali historię górnictwa w poszczególnych rejonach gór; w rozdziale 10 poświęcili nieco miejsca okolicom Kamionek, opierając się bardziej na materiałach archiwalnych, niż na eksploracji w terenie. Zamieścili oni mapkę okolic Pieszyc z lokalizacją kopalń o nazwach St. Elise (St. Eliae), Wilhelm, Anna, Auguste, Martin niedaleko Rościszowa, Smocza Jama oraz Forelle.

Kolejny ważny dokument został sporządzony przez nieżyjącego już nurka jaskiniowego Wiktora Bolka, zamieszczony na stronie internetowej Podkomisji Nurkowania Jaskiniowego. Jest to opis wyprawy z 2002 roku do zalanych fragmentów kopalni Augusta (błędniej określanej w opisie jako Wilhelm). Wyjątkowo szczegółowy opis pozwalał na sporządzenie szkicu najniższej znanej kondygnacji tej kopalni. O atrakcyjnych kopalniach Kamionek powstało też szereg publikacji popularnonaukowych przede wszystkim w miesięczniku „Sudety”: w 2004 autorzy niniejszej książki pisali o kopalni określanej wówczas jako Anna ( prawdopodobnie fragment St. Eliae), o Auguście oraz o pozostałych odnalezionych wówczas wyrobiskach. W 2005 r. ukazały się interesujące artykuły Michała Stysza  o podjętej eksploracji kopalni Augusta oraz nowych faktach dotyczących tego niezwykłego miejsca. Także w lipcu 2005 roku ustalono prawidłową lokalizacjię „prawdziwej” kopalni Anna, a już w sierpniu ekipa Michała Stysza, w oparciu o mapę z XIX wieku, odkopała zawalony wlot do sztolni i spenetrowała jej wyrobiska. Powstał o tym artykuł, który opublikowano w miesięczniku „Sudety” w grudniu tego samego roku.

Opis wyrobisk

„Smocza Jama” jest najbardziej znaną pozostałością kopalnianą w Kamionkach, znajdującą się w centrum wsi, niedaleko zabudowań. „Smocza Jama” znajduje się u podnóża zachodniego zbocza grzbietu łączącego górę Błyszcz (Silberkoppe) oraz Kawka (Biegerskoppe). Jama w pełni zasłużyła na swoją nazwę: otwór wejściowy jest szeroki na 10 i wysoki na 3 metry.

Sama kopalnia, wpierw stromo, następnie łagodniej opada w dół kilkadziesiąt metrów. Wyrobisko to przebija się w swej górnej części przez kilkumetrowej grubości warstwę wapieni i dochodzi do położonych w niższej części kopalni serpentynitów. Jest to metamorficzna skała o zabarwieniu zielono-oliwkowym, zielono-szarym lub niemal czarnym, stosowana od lat jako materiał budowlany i dekoracyjny. Niedaleko końca sztolni, przed przewężeniem widocznym na planie znajduje się ułożony z kamieni murek. Tuż za nim znajduje się bardzo wąska szczelina. Podczas naszych pierwszych wyjazdów, szczelina wydawała się nam tak mała i grożąca zawaleniem, że pomimo ogromnej ciekawości, nie odważyliśmy się do niej zejść. Dopiero przy kolejnej wizycie, odpowiednio przygotowani, postanowiliśmy się przecisnąć. Szczelina okazała się zejściem do niższego poziomu, do niskiej komory, z której promieniście rozchodzą się trzy korytarze. Wszystkie są zawalone ostrymi skałami, bez szans na łatwe przejście. Dodatkowo nad całą komorą wisi niezbyt spójna skała, która w komorze jest stropem, zaś nad komorą – spągiem.

Przy swym końcu „Smocza Jama” zwęża się w niespełna 80-centymetrowy korytarz. Znajduje się tu wyraźne zagłębieniem, które jest najprawdopodobniej zasypanym szybem lub upadową sztolnią prowadzącą na niższy poziom. Penetracja innych kopalnianych pozostałości w okolicy pozwoliła na postawić przypuszczenie, że „Jama” miała połączenie ze sztolnią o nieznanej nazwie (robocza nazwa „Bruderschaft”), położoną nieco niżej i na zachód od wlotu kopalni.

W związku z faktem, że kopalnia położona jest na zboczu o dużym nachyleniu, górnicy stanęli przed problemem transportu urobku. Kilkadziesiąt metrów poniżej znajduje się dolinka oraz utwardzona droga, która nadaje się do tego celu. Od wlotu kopalni zbudowano rynnę o szerokości ok. dwóch metrów. Jest ona doskonale widoczna do dziś.

Jak wspomnieliśmy powyżej, najbardziej znanym i częściej odwiedzanym miejscem, które jest pozostałością po pracach górniczych jest imponująca „Smocza Jama”. Niedaleko tego wyrobiska znajduje się kilka ciekawych sztolni, niekiedy równie lub nawet bardziej ciekawych od samej „Jamy”.

Nieco poniżej wlotu „Smoczej Jamy” oraz w kierunku na zachód (bliżej zabudowań Kamionek) znajduje się niezwykła sztolnia bez udokumentowanej nazwy, która została roboczo nazwana Sztolnia „Bruderschaft”. Sztolnia ta została odsłonięta przez nieznanych nam bliżej eksploratorów. Wejście do niej jest stosunkowo szerokie i wygodne przy przedostawaniu się do wewnątrz. Chodnik przebija się w swym początkowym ciągu przez cienką warstwę wapieni, cienką, gdyż znacznie grubsze jej pokłady występują po drugiej stronie Doliny Wapiennej i były tam już eksploatowane w 1778 r. Wapienie owe wypalano w wapienniku w Kamieniczkach, małej miejscowości pomiędzy Kamionkami i Bielawą. Sztolnia jest nieco szersza niż w innych okolicznych sztolniach. Prowadzi przez ponad 40 metrów do ciekawej, „dwupiętrowej” hali. Ma ona kilka metrów wysokości i tyleż szerokości i zalega w niej luźny urobek i odłamki skał. W kierunku północno-zachodnim oraz północnym widać w górze szczelinę – rodzaj skalnego okienka przez które dostrzec można boczną komorę, zapewne badawczą. Okienko znajduje się około czterech metrów nad poziomem spągu, więc zejście jest tu utrudnione, odnajdujemy jednak przesmyk poniżej wśród odłamów skały. Można wejść do bocznej komory, która ma w tym miejscu 5,5 metra wysokości i jest namacalnym dowodem na nadsiębierne wybieranie złóż, o czym pisaliśmy powyżej. Komora kończy się klasycznym przodkiem ze śladami wierteł.

Wracając do głównej komory kierujemy się w głąb sztolni, przechodząc przez usypany urobek. Za półtorametrowym przewężeniem napotykamy belkę. Prawdopodobnie podtrzymywała ona kiedyś podest, na którym stali górnicy i urabiali skały na wyższym poziomie wyrobiska. Dalej za belką sztolnia wznosi się ku górze, ku zasypanemu szybowi. Dalsze partie sztolni są już trudne do pokonania i wymagają przeciskania się w coraz ciaśniejszym korytarzyku. Sztolnia opada w dół do zawału. Bez wątpienia znajdowały się tam dalsze partie sztolni. Wspomniany zasypany szyb znajduje się według naszych wyliczeń pod wyrobiskami „Smoczej Jamy”, stąd nasze przypuszczenie, że razem z sztolnią „Bruderschaft” stanowiły jeden kompleks wyrobisk, połączony wspomnianym, niedrożnym szybem. Interesujące w tej sztolni jest to, że widać tu sąsiadujące ze sobą różne rodzaje skał, co nie jest typowym zjawiskiem dla okolicznych kopalni. Dodać też należy, że penetrowanie tej sztolni, zwłaszcza w końcowych fragmentach i komorze bocznej jest nieco niebezpieczne, szczególnie tam, gdzie skała jest popękana i wyraźnie się obsypuje.

Z kolei na południowy-wschód od „Smoczej Jamy” znajduje się kilkunastometrowa wyrobisko z bocznym odgałęzieniem. Prowadzi do niej wyraźna, wydeptana ścieżka. Sztolnia zgłębia pojedyncze złoże i opada pod kątem kilkunastu stopni do przodka. W odległości 5-6 metrów od wlotu jest boczne odgałęzienie, które także po kilku metrach, skręca pod kątem prostym i kończy się przodkiem. Szerokość korytarzy nie przekracza 180 cm, w dolnej części jego wysokość wynosi tylko 60 cm, a penetracje utrudniają zsypujące się liście i kawałki gałęzi.

W najbliższym sąsiedztwie opisywanych wyrobisk, znajdują się jeszcze dwa interesujące miejsca. W odległości kilku metrów od wlotu sztolni „Bruderschaft” znajduje się częściowo zasypany wlot sztolni w początkowej fazie jej drążenia. Z kolei za sztolnią z bocznym odgałęzieniem jest w lesie zagłębienie, które jest wlotem kolejnej sztolni. Liczymy, że w najbliższej przyszłości uda się pokonać zawał przy wlocie i spenetrować wnętrze kolejnej sztolni.

Tuż za zabudowaniami Kamionek, a dokładniej za domem o numerze 30 zobaczyć można wyrobisko, określane właśnie jako „sztolnia za domem nr 30”. Opisywane w 2000 r. jako zasypane i trudne do odnalezienia, miało być krótką sztolnią badawczą. Idąc skrajem lasu, mając po prawej ręce zabudowania wsi, można z łatwością odnaleźć sztolnię. Na rozciągłości kilkudziesięciu metrów na linii lasu widoczne są charakterystyczne hałdy i warpy – znak, że prowadzono tu podziemne prace. Wlot rzekomo „zasypanej” sztolni jest dobrze widoczny w porze letniej i jesiennej, zimą śnieg może zakryć wąskie i opadające w dół zejście. Otwór wejściowy jest, owszem, ciasnawy i zasypany liśćmi, lecz za pomocą saperki można łatwo utorować sobie drogę do wewnątrz. W świetle czołówek widzimy zakręcający w prawo korytarz, charakterystyczny dla XIX-wiecznego górnictwa, ze śladami urabiania skał za pomocą środków wybuchowych. Korygujemy długość podawaną w opracowaniach z 2000 r. – sztolnia ma około 30 metrów i kończy się przodkiem.

Przekrój korytarza jest klasyczny: charakterystyczne „sklepienie ciśnień” o wymiarach średnio metra na 1,8-1,9 metra wysokości. W środkowym biegu korytarza obficie kapie woda, tworząc płytkie kałuże, panuje tutaj duża wilgoć. Woda musi mieć ujście w spągu sztolni i przenikać do niższych warstw gruntu, gdyż sztolnia nie jest zatopiona. Na przodku sztolni widać też ślady po wiertłach kilkucentymetrowej długości.

Fragmenty książki Krzysztofa Krzyżanowskiego i Dariusza Wójcika
„Kamionki. Powrót pod ziemię”, wydawnictwo ATUT, 2010 r.,
(wyd. przy współpracy z UM w Pieszycach).


Prace w terenie – rejon Kamionek – kwiecień, maj 2015 r.


Prace w terenie – rejon Kamionek – grudzień 2015 r.